sobota, 21 listopada 2009

Na dworze Karmazynowego Króla, część II: o muzyce.


Druga część opisu remasterowanej edycji pierwszej płyty King Crimson "In the Court of the Crimson King". Dwie płyty wypełnione po brzegi - CD z nowym miksem klasycznego materiału oraz materiałem bonusowym i (po raz pierwszy) na DVD miks 5.1 całego albumu i kilka dodatków audio. 

czwartek, 5 listopada 2009

Na dworze Karmazynowego Króla, część I: zdjęcia.

W końcu dorwałem w moje łapska remaster płyty "In the Court of the Crimson King" wszyscy wiedzą jakiego zespołu, wydany w digipaku z płytą DVD, na której znajduje się całe dzieło zapisane w formacie 5.1. Nad całością czuwał Robert Fripp a pomagał mu niejaki Steven Wilson. Dzisiaj tylko obrazkowy opis wydania tej płyty, a opis wnętrza później - dostęp do sześciu głośników będę miał dopiero za tydzień.
Z góry przepraszam za jakość zdjęć - nie mam dostępu do normalnego aparatu i korzystam z telefonu komórkowego z matrycą 2MP.

Wrocławski Incydent

Krótka relacja z występu grupy Porcupine Tree we wrocławskiej hali "Orbita" 28 października 2009.

wtorek, 6 października 2009

Czarne chmury nad Teatrem Snów?

W czerwcu swój najnowszy album wydała grupa Dream Theater. Jedenaste dzieło Amerykanów (licząc "A Change of Seasons") nosi nazwę Black Clouds & Silver Linings. Od premiery minęło już trochę czasu, więc mogę napisać recenzję na chłodno. Dla niecierpliwych mogę już na wstępie zaznaczyć: jest dobrze, ale nie rewelacyjnie.

niedziela, 6 września 2009

Hi-Res Next-Gen Wonderland?


Tym razem recenzja płyty. Kapela zowie się Riverside, a przedmiotem moich rozważań będzie ich ostatnie dzieło "Anno Domini High Definition", w skrócie "ADHD" (ciekawostka językowa nieprzypadkowa).

W 2007 roku Riverside wydali płytę "Rapid Eye Movement", którą zakończyli pewien okres swojej kariery. Album ten kończył trylogię "Reality Dream", która ciągnęła się za zespołem od początku jego wydawniczego istnienia. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że tamta płyta jest dość średnia, a w odbiorze mogłaby być lepsza, gdyby nie przeciętne ballady upakowane hurtowo w drugiej części albumu. Gdyby powrzucać je pomiędzy początkowe utwory byłoby, według mnie, lepiej. Ale nie o R.E.M. (zbieżność z nazwą amerykańskiego zespołu przypadkowa) ma być tutaj mowa.
Po tej płycie Riverside zapowiedzieli, że następny album będzie inny, dzięki braku narzuconych (przez siebie samych) sztywnych ram trylogii. Co z tego wyszło? Czy rzeczywistość potwierdza zapowiedzi?

sobota, 8 sierpnia 2009

"A World in Red is Under Way"

Przybyłem, zobaczyłem, oniemiałem. Ale wszystko od początku.
Gdy LiveNation ogłosili ceny na koncert U2 w Chorzowie trochę mną telepnęło, bo drogo. Na szczęście udało się te dwie stówy wygospodarować i bilet jakimś cudem zamówić. Bez komplikacji, na płytę.

Teraz czas na podsumowania, czyli moją krótką i nieskładną recenzję tego, co zobaczyłem, usłyszałem i poczułem :) Po tak długim czasie od samego wydarzenia myślę, że uda mi się naskrobać co-nieco na chłodno, bez większych emocji (o ile takie coś jest w ogóle możliwe...).

Let it roll...

Pomimo takiego a nie innego tytułu, będzie po polsku. Bo tak. Głownie o muzyce, choć nie wykluczam postów na tematy kompletnie niezwiązane z dźwiękami.
Nie ma mowy o jakiejkolwiek regularności - posty będą wtedy, kiedy będą gotowe :P

To chyba tyle, jeśli o wstęp chodzi. Czas naskrobać coś na temat, a do opisania są rzeczy zaiste zacne.

Grzesiek :)