czwartek, 2 lutego 2012

Krótko i na temat: Nightwish - Imaginaerum

Parę luźnych przemyśleń na temat ostatniego albumu zespołu Nightwish.



1. Dla osób, które uważają, że Nightwish to był przede wszystkim operowy głos Tarji Turunen: album jest beznadziejny, nie powinien zostać wydany pod szyldem Nightwish i w ogóle co ten Holopainen sobie wyobraża? 0/10 i do widzenia.
2. Dla wszystkich pozostałych: FAN-TAS-TY-CZNA PŁY-TA!!!
3. Nie pamiętam albumu, w którym od razu podobały mi się wszystkie utwory. Wszystkie. Od razu.
4. Zawiera melodie wbijające się w pamięć jak najsłynniejsze teksty pana Zimocha w ilości przekraczającej błędy hiszpańskich sędziów piłkarskich. 75 minut muzyki z jedną, maleńką skazą. 
5. Album niesamowicie różnorodny - prawie każda piosenka utrzymana jest w innym klimacie: Storytime przypominający Amaranth z Dark Passion Play, Slow, Love, Slow w klimacie filmów noir. I Want My Tears Back z celtyckimi naleciałościami. Orientalizujące Arabesque. Musicalowe Scaretale. Turn Loose the Mermaids mające elementy żeglarskiej ballady. Patetyczne Last Ride of the Day. Zagrane tylko przez orkiestrę Imaginaerum. I to wszystko na jednym albumie!
6. Fantastyczne melodie. Wszystkie gwiazdy pop mogą się schować, bo żadna popularna piosenka nie wpada w ucho tak jak co najmniej połowa utworów na Imaginaerum. A szczególne wyróżnienia należą się I Want My Tears Back (z naciskiem na solo, troszkę podobne do maidenowego Dance of Death), Turn Loose the Mermaids oraz Last Ride of the Day.
7. Wady? Jedna dość duża - Song of Myself. Przez 7 minut utwór rozwija się w kierunku piosenki roku, zostawiając wilsonowego Raidera II daleko za plecami, aż tu nagle przestają śpiewać i zaczynają gadać. I ględą już do końca, czyli przez kolejne 7 minut. Klimat jest, szczególnie, gdy w tle zaczyna grać gitara, ale to nie są te emocje, które zespół budował przez ponad 60 minut grania. Ta deklamowana część Song of Myself przypomina dreamtheaterowe Repentance.

Podsumowując - jedna z najlepszych płyt 2011 roku. Gdyby nie siedmiominutowa recytacja w Song of Myself byłaby dycha. A tak tylko 9,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz